CB radio na rowerze, nowoczesna łączność – Zello Walkie Talkie

Technikalia Brak komentarzy »

Efektywna komunikacja z jadącym rowerzystą wydaje się sporym wyzwaniem. Odrębną rzeczą jest bezpieczeństwo  (głównie rowerzysty) prowadzącego rozmowę. Zakładam więc, że telefon, w czasie jazdy, nie znajduje się w ręce, trzymany przy uchu, a umocowany jest w uchwycie na kierownicy / mostku / ramie i rozmowa toczy się przez głośnik lub zestaw słuchawkowy/bluetooth.

Dotychczas jedyny stosowany sposób komunikacji to telefon komórkowy. Ten sposób, w kontekście jazdy na rowerze, ma jedną zaletę, a za to całą listę wad. Zaletą jest niewątpliwie skuteczność, wykręcamy numer do kolarza lub on wykręca do nas i ucinamy pogawędkę. Niestety jest spora lista wad:

  • bardzo kłopotliwe i niebezpieczne wybieranie numeru docelowego w czasie jazdy,
  • łączność, w większości przypadków, jeden do jeden,
  • brak możliwości komunikacji ad-hoc,
  • możliwość rozmowy grupowej, ale okupiona czasochłonną i skomplikowaną procedurą zestawienia konferencji,
  • brak możliwości porozumiewania się z przypadkowymi osobami na trasie (np. informacje o zdarzeniach),
  • brak możliwości zestawienia łączności wielu do wielu,
  • ogromnie utrudnione wysyłanie serii pojedynczych informacji, ze względy na problem wybierania numeru.

Jeżdżąc samochodem, używam CB radia, ma sporo wad, ale pozwala na dynamiczną łączność na trasie i jest, co tu dużo mówić, bardzo przydatne. Gdyby tak można było jadąc rowerem…

W tym kontekście, bardzo często, jadąc rowerem, szczególnie długie ultramaratony, po kilkaset kilometrów, myślałem o takim CB radiu, ale dla rowerzystów. Fajnie byłoby móc pogadać z innymi na trasie, zapytać gdzie kto jest, zapytać o utrudnienia, czy chociażby komunikować się bezproblemowo w kilkanaście osób przed jakąś ustawką, czy wycieczką rowerową. Mając CB nie musimy znać numerów telefonów innych osób, wystarczy mieć sprzęt, nacisnąć i mówić, za chwilę słuchać lub tylko słuchać co tam nawijają inni :-)

Niestety tradycyjne rozwiązania CB radio są niemożliwe do zastosowania na rowerach, ze względu na rozmiar, wagę, system antenowy i przede wszystkim problem z zasilaniem (12-24V i spory pobierany prąd). Gdyby ktoś się na to odważył, byłby po pierwsze sam, a po drugie, reszta ekipy umarłaby ze śmiechu ;-)

Tymczasem, technologia idzie do przodu i zupełnie niedawno pojawiła się możliwość posiadania CB radio na rowerze :-) . Mało tego, jest to hybryda zalet telefonu komórkowego i zalet klasycznego CB radio, praktycznie bez wad obu składowych technologii.

Główną wadą rozwiązania, o którym, za chwilę więcej, jest konieczność konieczność bycia w zasięgu sieci i posiadania w telefonie komórkowym wykupionego pakietu internetowego. I to chyba jedyna wada. Ale zasięg jest coraz lepszy, a ceny pakietów są już tak niskie, że trudno to kwalifikować jako znaczącą wadę.

Przejdźmy zatem do zalet opisywanego, przeze mnie rozwiązania:

  • wysoka dostępność sprzętu nadawczo-odbiorczego (pokażcie mi kogoś, kto nie ma teraz smartfona),
  • podniesienie bezpieczeństwa w razie wypadku czy innej groźnej sytuacji,
  • zerowe koszty wdrożenia – wystarczy zainstalować bezpłatną aplikację,
  • całkowita analogia działania, jak CB radio,
  • nieograniczony zasięg (w przeciwieństwie do klasycznego CB),
  • automatyczne nagrywanie komunikatów, więc można odsłuchać za chwilę,
  • brak konieczności posiadania słuchawek – komunikacja przez głośnik,
  • nasłuchiwanie nie wymaga żadnych operacji z naszej strony,
  • nadawanie wymaga naciśnięcia ekranu (jeden duży obszar),
  • możliwość nasłuchiwanie wielu kanałów na raz,
  • łatwość nawiązywania połączeń ad-hoc do wielu osób na raz,
  • możliwość komunikacja jeden do wielu oraz wielu do wielu,
  • możliwość komunikacji prywatnej,
  • prosta i wygodna obsługa,
  • łatwość konfiguracji, nawet dla „zielonych” w technologiach komórkowych.

Takie rowerowe CB radio, to świetne dopełnienie komunikacji np na fejsbukowych grupach rowerowych. Wystarczy zapytać na kanale i usłyszy nas ktoś kto akurat nie przegląda fejsbuka, albo co ciekawsze jest juz na trasie, możemy kibicować jednej osobie, a nawet całej grupie. Łatwo się umówić, odnaleźć na trasie. Możliwości są ograniczone wyłącznie naszą wyobraźnią :-)

Czas najwyższy pobawić się tym rowerowym CB radiem. Poniżej krótki tutorial, jak zaistnieć i szybko się podłączyć do grup, a więc:

Wejdź do sklepu Google Play, znajdź i zainstaluj bezpłatną aplikację Zello PTT Walkie-Talkie

Ściągnij i zainstaluj aplikację Zello

Uruchom aplikację i załóż konto, podając wszystkie wymagane dane.

Po ukończonej poprawnie rejestracji, należy przetestować ustawienia audio. W tym celu wejdź na zakładkę kontakty i kliknij na kontakcie ECHO. A następnie naciśnij pole z mikrofonem na środku ekranu i zacznij mówić. Po zwolnieniu przycisku, powinno się usłyszeć swój, przed chwilą puszczony w „eter” głos. Jeśli się słyszysz, to czas na podłączenie się do kanałów rowerowych.

Odpalone kanały dla kilku najbardziej popularnych i licznych grup rowerowych:

kanały Ultramaratonów Pucharu Polski dla zawodników i kibiców:

kanały innych ultramaratonów kolarskich:

moje prywatne :-)

  • kanał Systemu Śledzenia GPS, live tracking: obserwuj.online
  • kanał dla moich znajomych i kibiców: Sławek Bikeman – tu możesz się skontaktować, jak coś nie jest jasne.

Wejdź na zakładkę Kanały i w prawym dolnym rogu naciśnij na ikonę Dodaj kanał, a następnie kliknij Znajdź kanał. Wpisując tytuł, któregoś z powyższych kanałów w wyszukiwarce, będzie możliwość dodania i komunikacji zbiorowej, jak przez klasyczne CB radio.

Rowerowe Wypady Wrocław

 

Jeśli chcecie otrzymywać informacje nawet wtedy kiedy nie jesteście aktywni na kanale, należy kliknąć na ikonie potencjometrów, w prawym dolnym rogu i zaznaczyć Odbieranie wywołań z tego kanału: Zawsze.

Screenshot_20181005-184807_Zello (640x480)

Miłej zabawy i owocnych rozmów. Do usłyszenia i zobaczenia się na trasie :-)

Sławek Bikeman

Wrocław-Krzyżowice-Wrocław [31km] – test siodła SMP Extra Blue

Technikalia, Trasy do 50km, Wszystkie trasy przejechane Brak komentarzy »

Powiedzenie: „królestwo za dobre siodło na szosę” znane jest wielu długodystansowcom. Oferta na rynku jest szeroka, ale większość to siodła wybitnie wyścigowe, dające nieciekawy efekt drętwienia „rozrywkowych” elementów ciała, przy dłuższym, kilku-(nasto) godzinnym posiedzeniu.

Testowałem kilka modeli, podglądałem u kolegów długodystansowców. Szczególnie zwróciło moją uwagę siodło SMP, które widziałem u liderów Bałtyk-Bieszczady Tour 2016, którzy przejechali 1008km, a kilku z nich 2016km. Czy może być lepsza rekomendacja? Widziałem dwa rodzaje siodeł, oba z otworem. SMP EXTRA oraz ISM Adamo,  które oprócz otworu ma całkowity brak noska. Jest też znacząca różnica w cenie, SMP kosztuje ~265 PLN, natomiast ISM Adamo ~600 PLN.

Padło na SMP i to był dobry wybór. Testowałem komfort w różnych pozycjach, szczególnie zależało mi na horyzontalnej, gdy leżę na lemondce, bo ta pozycja naraża najbardziej wrażliwą część na ucisk. Jest OK, polecam przetestować, ale jak spróbujecie, na pewno nie zrezygnujecie. Siodło jest wąskie (wyścigowe), a przy tym odpowiednio twarde, bardzo wygodne.

SMP EXTRA BLUE

SMP EXTRA BLUE

SMP EXTRA BLUE

SMP EXTRA BLUE

 

Power Bank XIAOMI 20000mAh – test sprzętu.

Technikalia Komentarzy: 2 »

Sprzęt:

Powerbank XIAOMI 20000mAh/3.7V (12700mAh/5.1V) w zestawie z telefonem Samsung Galaxy S5 Duos.

Warunki:

Powerbank został naładowany do pełna, a następnie podłączony do telefonu. Telefon miał baterię naładowaną do 100%. Uruchomione zostały wszystkie typowe standardowe aplikacje + aplikacje typowo rowerowe (GPS prowadzenie i śledzenie Locus) i na stałe połączenie z siecią komórkową w celu wysyłania co 30s paczki danych na serwer w aktualną pozycją. Dodatkowo wyłączony został wygaszacz, czyli telefon miał w czasie testu (100% czasu) włączony wyświetlacz na połowę intensywności świecenia. W czasie testu telefon był również normalnie użytkowany (rozmowy, sms, komunikatory, FB itp.)

Wynik:

Zmierzony prąd pobierany przez telefon w powyższych warunkach wynosił ~350mA, w przypadku wygaszenia wyświetlacza, prąd spadał do ~100-150mA. Powerbank dostarczał prąd w powyższych warunkach przez 40 godzin, Jest to czas zgodny z deklaracjami producenta (12700mAh/5.1V).
Należy mieć na uwadze, że przez 40h był cały czas aktywny włączony wyświetlacz, W przypadku jego wygaszania, żywotność powerbanku zwiększyła by się ok. dwukrotnie (80h)
Tak długi czas pracy powerbanku, pozwala na komfortowe użytkowanie wielu urządzeń w czasie, nawet kilkudniowych, wycieczek.

Niska waga 350g, ogromna pojemność, estetyczne wykonanie, no i cena 129PLN, pozwalają z czystym sumieniem polecić ten sprzęt :-)

Gdzie kupić?

Renowacja licznika rowerowego ROX 10 Sigma

Technikalia Brak komentarzy »

Od dwóch lat używam licznika Sigma ROX 10 GPS. Do tego, do czego został stworzony,  czyli jazdy na rowerze. Ponieważ licznik ma w sobie GPS, który oprócz nawigacji, rejestruje również tracka i inne parametry, więc można go używać do innych aktywności, np. biegania, czy chodzenia po górach. Uzyskujemy wtedy oprócz rejestracji trasy w postaci GPX, rejestracje dodatkowych cennych danych, np. prędkości, tętna, przewyższeń, profilu trasy, itp.

Licznik ma szybkę na wyświetlaczu z poliwęglanu. Używając licznik na rowerze, nie jest on raczej narażony na jakieś większe uszkodzenia. Przy innych zastosowaniach, teoretycznie też nie powinno być kłopotu, tymczasem…

Lubię chodzić po górach, zabrałem licznik  w celu rejestracji parametrów trasy, tracka, przewyższeń i profilu. Licznik włożyłem w kieszeń na ramieniu (kurtka typu windstoper), nie podejrzewając jakie mogą być konsekwencje takiego umieszczenia w czasie marszu. Kieszeń z miękkiego materiału.

Jakie było moje zdziwienie, jak po 10 godzinach marszu wyciągnąłem licznik z kieszeni. Wyświetlacz był matowy, porysowany setkami drobnych rysek. Nie wiem, czy w kieszeni była jakaś drobinka piasku, może jakaś wystająca nitka syntetyczna. W każdym razie, podczas marszu, licznik przemieszczał się drobnymi ruchami po kieszeni i rysował.  Być może dodatkowym czynnikiem był pot (para wodna).

Licznik porysowany, przed renowacją

Licznik porysowany, przed renowacją

Szczerze mówiąc, taki widok trochę mnie zabolał, bo urządzenie kosztowało ponad 1200 PLN (w 2103 roku). Producent zaoferował mi wymianę szkła za 50 EUR + koszt wysyłki w obie strony… trochę drogo…

Męka była straszna, bo jadąc na rowerze w słoneczny dzień, pod większością kątów patrzenia, nic nie było widać :-(

W czasie woskowania samochodu wpadł mi do głowy ciekawy pomysł. Jakby potraktować wyświetlacz pastą lekkościerną? Ryzyko oczywiście było, bo mogłem doprowadzić do całkowitego braku widoczności. Wtedy trzeba by się pogodzić z wydatkiem 60 EUR.

Pasta lekkościerna TEMPO

Pasta lekkościerna TEMPO

Do  renowacji trzeba przygotować pastę TEMPO + flanelową miekką (!!!) szmatkę.

Pasta lekkościerna TEMPO

Pasta lekkościerna TEMPO

Nanosimy pastę lekkościerną TEMPO w ilości głowki od zapałki na wyświetlacz i następnie flanelą, okrężnymi ruchami, dość znacznie dociskając, wcieramy pastę w wyświetlacz. Proces należy powtarzać do wyschnięcia, 10-20 razy w zależności od skatowania wyświetlacza (u mmie na dole był bardziej porysowany). Jaki efekt? Widać poniżej.

Licznik po polerowaniu

Licznik po renowacji wygląda, jak by przyszedł ze sklepu, nówka sztuka :-)

Także, jeśli posiadasz jakikolwiek licznik, który posiada rysy i taka estetyka Ci przeszkadza, śmiało potraktuj go zgodnie z powyższą procedurą, a uśmiech pojawi się na Twoim obliczu :-)

Przed i po renowacji. Uśmiech zagościł na moim obliczu :-)))

Przed i po renowacji :-)

Autor jest członkiem (założycielem) Grupy Rowerowej KAT (facebook, Strava)

https://www.facebook.com/GrupaRowerowaKAT

https://www.facebook.com/groups/gr.kat/

https://www.strava.com/clubs/GrupaRowerowaKAT

Prąd w rowerze, czyli jak skutecznie zasilać GPS, telefon, itp.

Technikalia Komentarzy: 4 »

Takie czasy. Nasze rowery zaczynają być wyposażane w różny sprzęt elektroniczny: telefon, GPS, itp. Na krótkich trasach w zasadzie nie ma problemu. Kłopot zaczął się gdy trasy stały się całodniowe, 100-200km w ciągu dnia. 8-12 godzin bez dostępu do prądu w gniazdku.

Jeżdżąc po bezdrożach, sygnał GSM jest zazwyczaj bardzo słaby, więc telefon pracuje z maksymalną mocą nadajnika, żeby utrzymać łączność z BTS-ami (stacjami bazowymi). Niestety ma to znamienny wpływ na pobór prądu z baterii telefonu. Jeśli w warunkach miejskich w pełni naładowana bateria wytrzymuje spokojnie ponad 24h, tak w trasie zdarzały się przypadki na poziomie kilku godzin, zależy po jakim zadupiu jeździłem – niska gęstość stacji bazowych (BTS). Im więcej aplikacji pracuje w czasie jazdy na telefonie tym większy pobór prądu.

Standardowe aplikacje uruchomione w czasie jazdy w smartfonie HTC HD2:

  1. telefon GSM,
  2. program śledzenia pozycji na trasie. Program łączy się z internetem przez GPRS/UMTS co 30 sekund,
  3. program nawigacji GPS Garmin XT.

Praktycznie w takiej konfiguracji, baterii HTC wystarcza na 4-5 godzin, krótko mówiąc pełna dyskwalifikacja na dłuższe trasy. Jeśli zdarzy się w czasie jazdy kilka rozmów przez telefon, czas pracy na wewnętrznej baterii kurczy się jeszcze bardziej i tym szybciej im słabszy sygnał GSM.

Drugie urządzenie to smartfon MIO A701, służący do zapisu wszystkich parametrów trasy na podstawie danych GPS: kompletna ścieżka, wysokości, prędkości itp. – uruchomiony program SmartRunner. Na wewnętrznej baterii ok. 5 godzin.

Rozwiązaniem w przypadku HTC może być druga naładowana bateria i jej wymiana na trasie. W przypadku MIO A701, jeśli chcemy mieć jeden ciągły track z trasy, wymiana baterii w czasie trasy nie wchodzi w grę.

Najprostszym rozwiązaniem jest dodatkowy duży akumulator. Poszukałem w sieci. Najlepiej nadają się do tego aku żelowe. Są lekkie, tanie i bezpiecznie, na dodatek bezobsługowe, naładowanie do pełna trwa kilka godzin. Wersja 4.5Ah/6V doskonale zdaje egzamin. Niestety nie można bezpośrednio podłączyć takiego aku do telefonów zasilanych przez USB. Napięcie na zaciskach aku zmienia się w czasie pracy z ok. 7V do ok. 5V. Zasilanie USB musi być stabilizowane na poziomie 5-5.25V. Wykorzystałem do tego BateryPack do którego standardowo wkłada się 4 paluszki, a na wyjściu USB daje właśnie wymagane 5V.

Wykorzystałem/przerobiłem stabilizator, aby współpracował z akumulatorem. Prosty rozdzielacz USB i mamy zasilane oba urządzenia przez 7-8 godzin. Przez dwa sezony 2011/12 taki układ zdawał egzamin, jednak w przypadku wyjazdów kilkudniowych, bez możliwości doładowywania aku, znowu pojawił się problem braku prądu.

Technologia się rozwija, w na początku 2013 roku zacząłem się zastanawiać nad zastosowaniem prądnicy w rowerze. Oczywiście prądnice starego typu (butelkowe), które uruchamiane są przez tarcie głowicy o oponę, nie wchodziły w grę. Pozostawały tylko prądnice wbudowane w piastę. Większość takich rozwiązań dedykowana jest do rowerów miejskich, ma toporną konstrukcję i są niestety bardzo ciężkie – ważą ok. 1kg.

Poszukiwania trwały, do czasu aż trafiłem w sieci na prądnicę Shimano Hub Dynamo DH-T780 DEORE XT. Znawcom branży rowerowej nie trzeba reklamować jakości serii DEORE – najwyższa półka.

Piasta dynamo DH T780

Piasta dynamo DH T780

Piasta waży tylko 483 gramy i nominalnie daje 6V/3W prądu zmiennego, co pozwala na pobór prądu na poziomie 500mA. Taki prąd „za darmo”, w czasie jazdy to duża gratka, dla spragnionych smartfonów i GPS-ów :) Mankamentem jest niestety cena: 80-100 EUR. Sprowadziłem z Niemiec, bo w Polsce były dostępne tylko wersje srebrne, a ja mam cały osprzęt w rowerze czarny.

Dynamo zaplecione do obręczy, rower odpowiednio okablowany. Byłem bardzo ciekawy, jak to się sprawuje w trasie. Podłączony woltomierz pokazał ciekawe rzeczy.  6V pojawiło się już przy prędkości 6km/h i każdy kolejny kilometr/h więcej, generował 1V więcej. Przy 25km/h było 24V, przy 30km/h – 28V. Rozpędzając się do 40km/h uzyskałem 33V na wyjściu. Testy były przeprowadzane na nieobciążonym dynamie.

Oczywiście prąd zmienny. Więc trzeba go przerobić do potrzeb USB (5V – prąd stały). Jako, że napięcie na wyjściu zmienia się od 0V do nawet 50V, potrzebny jest pewny prostownik/stabilizator. Zastosowanie badziewia może skończyć się uszkodzeniem naszej elektroniki. Jeśli ktoś lubi się pobawić można zaprojektować układ który sobie poradzi z taką rozpiętością napięć wejściowych, uzyskanie dużej sprawności takiego układu wymaga jednak sporej wiedzy elektronicznej. Robiłem rożne układy, ale niestety te proste miały mała sprawność, co w potocznym rozumieniu przetłumaczyć można, że większość prądu zamieniały na ciepło… ;) zamiast dostarczać do mojego sprzętu.

Jest jednak profesjonalne rozwiązanie, na dodatek dedykowane dla rowerzystów :) niestety kosztowne, ale cóż – coś za coś. Urządzenie nazywa się Busch + Müller E-WERK The Mobile Energy Supply Marvel. Koszt 90-140 EUR.

Stabilizator E-WERK

Stabilizator E-WERK

Ale naprawdę warto :)

Urządzenie jest lekkie – 53 gramy, małe – wielkości dwóch pudełek od zapałek, regulowane napięcie wyjściowe do 13.3V, regulowany ogranicznik prądu wyjściowego do 1.5A, bardzo wysoka sprawność – przy 30km/h pobiera tylko 0.03W. Na dodatek doskonale radzi sobie z ogromnym zakresem napięć wejściowych 0-50V, co całkowicie rozwiązuje problem. Wraz ze stabilizatorem otrzymujemy cały zestaw okablowania, który powinien  wystarczyć nawet najbardziej wymagającym rowerzystom :)

Stabilizator E-WERK - osprzęt dostarczany przez producenta

Stabilizator E-WERK – osprzęt dostarczany przez producenta

Pozostaje jeszcze jedna, rzecz na którą należy zwrócić uwagę. W czasie jazdy urządzenie dostarcza stabilne napięcie USB 5V do urządzeń i ładuje je. W przypadku zatrzymania, dynamo przestaje pracować, urządzenia przestają być ładowane. Jeśli często się zatrzymujemy napięcie będzie się pojawiać i znikać. Podobną sytuację można uzyskać regularnie wkładając i wyciągając stacjonarną ładowarkę z kontaktu 230V. Niestety przetwornice w telefonach/GPS-ach zle znoszą na dłuższą metę tego typu sytuacje.

Producent E-WERK pomyślał i o tym konstruując akumulator buforowy o pojemności 1500mAh. No niestety cena też nie jest niska: 40-80 EUR. Ale całkowicie zabezpiecza to cenne sprzęty przed udarami/przerwami elektrycznymi. Akumulator buforowy w czasie kiedy dynamo nie pracuje dostarcza prąd do urządzeń, jak byśmy jechali. W czasie jazdy aku jest doładowywane. Wewnątrz akumulatora jest dodatkowy układ stabilizujący napięcie wyjściowe. Aku włącza się pomiędzy E-WERK , a telefonem/GPS.

Akumulator buforowy 1500mAh

Akumulator buforowy 1500mAh

Podsumowanie

Prądnica (80-100 EUR), stabilizator E-WERK (90-140 EUR), akumulator buforowy (40-80 EUR), to w przeliczeniu na złotówki to ok. 800-1000PLN. Z pewnością do dużo pieniędzy, jak za prąd w rowerze, ale radocha z „własnego” prądu ;) , niezależności od źródeł zasilania na długich wyprawach, nieoceniona.

WP Theme & Iconki autorstwa N.Design Studio, tłumaczenie: Szablony Wordpress
Wpisy RSS Komentarze RSS Zaloguj się